
Autor fotki: jurvetson
Wygląda na to, że moje wpisy o treningu w domowych pieleszach spotkały się z dużym zainteresowaniem . W ostatnich dniach dostałem sporo próśb o stworzenie planu treningowego czy też rozpiski, która pozwoliłaby usystematyzować te wszystkie ćwiczenia i podać w postaci gotowej do spożycia.
Bardzo miłe uczucie wiedzieć, że ktoś jest zainteresowany moimi wypocinami, ale z drugiej strony widzę tu odpowiedzialność, która mnie nieco przeraża. W końcu, przy całym szacunku dla moich czytelników, ja was przecież w ogóle nie znam i nie mam pojęcia, co tak naprawdę jest wam potrzebne!
Dlatego też, zanim zacznę tę serię wpisów, chciałbym poczynić następujące zastrzeżenia:
· Po pierwsze, nie jestem specjalistą/zawodowcem od treningu fizycznego i nie mam też w tym kierunku żadnego formalnego wykształcenia
· Wszystko, co pojawia się na tym blogu bierze się po części z własnego doświadczenia/eksperymentowania a po części z wiedzy, którą zebrałem w ciągu ostatnich kilku lat surfując w Necie, przegryzając się przez artykuły, książki, fora dyskusyjne itd.
· Co za tym idzie, oświadczam, że każdy kto decyduje się skorzystać z porad zawartych na łamach tegoż bloga robi to wyłącznie na własną odpowiedzialność
OK, najgorsze mamy z głowy. Teraz można przejść do czegoś zabawniejszego, a mianowicie jak trenować żeby mieć skutki i efekty
Po pierwsze, od razu uprzedzam, że to jest temat –rzeka i w żaden sposób nie da się pomieścić w jednym wpisie. Tym samym otwieram serię, które zajmie mi nie wiem dokładnie ile wpisów. Usiłowałem dziś nakreślić jakiś szkic i zauważyłem ciekawą prawidłowość – im więcej miałem pomysłów na wpisy, tym więcej nowych się pojawiało. Tak że najbezpieczniej będzie powiedzieć, że seria skończy się, kiedy napiszę ostatni post;-).
No dobra, do rzeczy. Jest zapotrzebowanie na plany treningowe. Jak wynika z komentarzy, same tylko opisy ćwiczeń nie wystarczają, bo wiele osób nie bardzo wie jak te ćwiczenia stosować, w jaki sposób je łączyć, co powinno być przed czym itd. Wszystko to są bardzo słuszne uwagi, bo jak wiadomo, żeby coś zrobić dobrze, to warto robić to planowo. W takim razie, zastanówmy się od czego zależy zawartość i struktura planu treningowego.
Otóż zależą one, jak się okazuje, od całej masy czynników.
- Po pierwsze, od celów ćwiczącej osoby. Żeby trening w ogóle miał sens, trzeba sobie jasno powiedzieć, do czego ma służyć i co ma być jego skutkiem. Takich celów jest cała plejada – siła, wytrzymałość, kondycja, masa mięśniowa, zrzucanie tłuszczu, atrakcyjna sylwetka, konkretne wyniki sportowe, rehabilitacja i jeszcze masa innych. A każdy z nich wymaga innego planu i rozpiski treningowej. Ale na tym nie dosyć, bo nawet, jeżeli jakieś dwie osoby mają taki sam ogólny cel, to i tak ich rozpiski mogą się zasadniczo różnić, zależnie od całego szeregu dalszych czynników, jak:
- Wejściowy poziom zaawansowania. Plan ułożony dla nieruchawego, otyłego urzędnika, który całe dnie spędza siedząc za biurkiem albo przed telewizorem będzie nieco inny niż rozpiska dla wyżyłowanego fightera MMA, mimo że obaj mogą mieć taki sam cel – dobry poziom sprawności ogólnej (GPP – General Physical Preparadeness)
- Wiek – chyba jasne, że ludzie w różnym wieku mają różną tolerancję na wysiłek, zdolność regeneracji itd.
- Płeć – między dziewczynami i chłopakami istnieje (poza innymi różnicami;-)) szereg różnic w zmiennych takich jak siła, wytrzymałość itd. Chociaż obie płcie powinny trenować w zasadniczo taki sam sposób, to przy układaniu rozpisek warto brać te różnice pod uwagę.
- Zasoby, które ćwiczący ma do dyspozycji. Nie każdy ma tyle samo sprzętu, miejsca, wolnego czasu i warunków do treningu, i trzeba to brać pod uwagę przy układaniu rozpisek. Co komu po najlepszym planie treningowym świata, jeżeli nie ma sytuacji żeby go zrealizować?
Jak wynika z powyższych punktów, ułożenie jednej „rozpiski idealnej” jest nie tylko niemożliwe, ale wręcz niewskazane. Plan ułożony „dla każdego” byłby w najlepszym razie niekonkretny do zupełnej nieskuteczności, a w najgorszym – przeciwskuteczny. Nie ma bata, każda rozpiska musi być indywidualna i dostosowana do potrzeb ćwiczącego. I dlatego ani teraz ani w przyszłości nie podejmę się ułożyć planu dla kogoś, kogo nie znam i na oczy nie widziałem.
Ale to nie znaczy, że chce się wykręcić z odpowiedzi na prośby czytelników, nic podobnego. Otóż, mimo że każda rozpiska musi być inna, istnieje też coś takiego, jak zasady rządzące treningiem. Dobór ćwiczeń, układ serii, liczba powtórzeń, progresje treningowe itd. rządzą się konkretnymi regułami, które pozostają takie same dla każdego ćwiczącego. A żeby ułożyć sobie dobrą rozpiskę, trzeba po prostu wziąć te reguły i przepuścić je przez sito swoich celów, warunków, możliwości itd.
Z mojej strony, jako prosty autor bloga, mogę zrobić jedno – jak najlepiej przybliżyć i opisać te treningowe reguły i prawidłowości. Tym właśnie zajmę się w kilku następnych wpisach z tej serii. Na koniec spróbuję podać kilka przykładowych planów treningowych dla osób o różnych celach i warunkach początkowych, tak żeby pokazać mniej więcej jak taka rozpiska może wyglądać.
Do następnego razu!
Pzdr!