Dziennik treningowy - 21 III 2008
rodzaj: bieganie/bieg z narastającą prędkością (BNP)
schemat: w planach było zrobić 2 x 6 km, każde kolejne dwa w szybszym tempie… W praktyce wyszło 3 x 4, z każdym kolejnym (teoretycznie…) przebiegniętym szybciej, od lajtowego tempa ok. 5:15 do nieco szybszego niż założone startowe - 4:35 - 4:40.
wrażenia: Zdaje się, że jak zwykle mierzyłem siły na zamiary i rzeczywistość dość szybko sprowadziła mnie na ziemię… Po trzech pierwszych pętelkach stało się jasne, że nie pociągnę zaplanowanego schematu 2 x 6, więc zmieniłem na 3 x 4, co daje więcej przerw odpoczynkowych. W praktyce wyszło to następująco:
I runda: 5:15, 5:15, 4:36, 4:45
II runda: 5:08, 4:56, 4:37, /kilkanaście sekund przerwy/, 4:49
III runda: 5:31, 5:13, 4:56, 4:40
Kolejny raz wyłazi nieumiejętność trzymania założonej prędkości! Po raz n-ty udało mi się spalić trening biegnąc pierwsze okrążenia za szybko. Oczywiście potem nie ma już siły na przyspieszanie i cały misterny plan idzie w diabły. No, ale może tu potrzeba więcej wprawy, żeby nauczyć się wyczuwać te 15-sekundowe różnice tempa… Albo po prostu kupić sobie GPS-a:-).
Tak czy siak, z 12 przebiegniętych kilometrów 6 było w okolicach zakładanego tempa startowego albo szybciej, więc chyba nie była to kompletna marnacja czasu. Ale nie zamierzam robić takich treningów zbyt często, jeszcze dwie godziny po powrocie do domu czułem się wypluty… O piszczelach już nie wspomnę.
Filed under: Uncategorized