Dziennik treningowy - 20 III 2008

rodzaj: gimnastyka siłowa/wytrzymałość

schemat: 3 drabinki 1-6 z: podciągania i “indyjskich” pompek; na czas, tzn. z minimalnymi odpoczynkami

wrażenia: w sumie daje to 63 pompki i podciągnięcia na cały trening, wykonane w czasie 13:59. Widać było wyraźną różnicę w poziomie trudności obu ćwiczeń, o ile pompki szły mi generalnie bez trudu, o tyle serie podciągnięć musiałem w drugiej i trzeciej drabince przerywać kilkusekundowymi odpoczynkami na strzepnięcie ramion… Tak czy siak, 63 podciągnięcia w jednym treningu to więcej niż udało mi sie zrobić od dłuższego czasu, więc nie narzekam.

Poza tym plan treningowy realizuje się bez przeszkód. Od ostatniego wpisu zrobiłem wszystkie założone sesje biegowe pod półmaraton (interwały,BNP, długi bieg) i zaczynam się przyzwyczajać do założonego tempa startowego (4:45). Czuję wyraźną poprawę formy, ale boję się że z utrzymaniem takiej szybkości przez 21km może być problem. No cóż, zobaczymy w praniu. Pociesza mnie, że podobno na trasie półmaratonu mają biec “zające” (pacemakerzy), w tym taki na 1:45, więc będzie się kogo trzymać. W każdym razie do startu zostało jeszcze półtora tygodnia, przede mną dwa (najcięższe) treningi - 12 km BNP i dwugodzinny długi bieg a potem tylko regeneracja i ładowanie akumulatorów.
Jedno, co mnie wkurza to fakt, że znowu dają mi się we znaki piszczele, czyli niesławne tzw. shin splints. ja chyba jednak nie jestem stworzony do biegania bardziej intensywnego niż dwa razy na tydzień…

Leave a Reply