Silny i zdrowy jak… jaskiniowiec, czyli wstęp do paleo-logii.

 

cześć

Natknąłem się niedawno na kilka tekstów które dały mi nieco do myślenia jeśli chodzi o kwestie takie jak zdrowie, trening i sprawność ogólna.

Otóż na tzw. Zachodzie przetacza się w tej chwili coś w rodzaju nowej fali badań i publikacji, dotyczących zdrowia i “fitnessu”. Jak wiadomo, otyłość, brak sprawności i choroby cywilizacyjne są tam postrzegane jako jeden z największych problemów społecznych, i to mimo faktu, że przemysł fitnessowo-dietetyczny osiąga krociowe zyski.

Ten stan rzeczy zastanawia wielu i ostatnio zaczęły pojawiać się nowe, dość radykalne pomysły i obserwacje, podparte nie czym innym tylko biologią ewolucyjną. W telegraficznym skrócie chodzi tu o to, że genotyp człowieka współczesnego nie różni się praktycznie od genotypu naszych jaskiniowych przodków, czyli jesteśmy w zasadzie jaskiniowcami, tylko poubieranymi w dżinsy i powsadzanym do samochodów. Co za tym idzie, nasze geny są dostosowane do środowiska w jakim ci jaskiniowcy egzystowali. Tu trzeba zauważyć, że osiadły tryb życia, rolnictwo i tzw. cywilizacja istnieją od jakichś 10 tys. lat i są w historii gatunku zjawiskiem bardzo nowym. Przez 99% czasu swojego istnienia ludzie żyli w społecznościach zbieracko-łowieckich, prowadzących nomadyczny a nie osiadły tryb życia. Z tego wynika, że genetycznie jesteśmy najlepiej dostosowani właśnie do takiego życia, a nie do cywilizacji i jej wytworów.

Autorzy, o których wspomniałem powyżej dowodzą też, że stan zdrowia i sprawności fizycznej naszych jaskiniowych przodków był bardzo dobry (co potwierdzają analizy kości i innych szczątków), natomiast wprowadzenie rolnictwa znacznie ten stan pogorszyło.

Jak wynika z powyższego, żeby osiągnąć optymalne zdrowie i sprawność, należy żyć w sposób naśladujący tryb życia jaskiniowców. I tyle, proste, co? Już słyszę te mniej lub bardziej złośliwe i świńskie uwagi szanownych czytelników, ale proszę się na chwilę wstrzymać. Jasne, że nikt nie będzie przebierał się w skóry i ganiał po ulicach z maczugą za dziewczynami (chociaż ma ta wizja pewien urok…;-)), ale jest kilka dziedzin życia, w których można upodobnić się do naszych praszczurów. A konkretnie są to: odżywianie i aktywność fizyczna.

Jeżeli chodzi o jedzenie, to powtarzają się następujące porady:

  • ograniczyć spożywane pokarmy do następujących grup: mięso, ryby, owoce, warzywa, jagody, orzechy - tylko to, co mógł znaleźć lub złapać przeciętny jaskiniowiec. W szczególności wyrzucić wszystko, co pojawiło się po rewolucji rolniczej i przemysłowej.
  • Skończyć ze stałymi godzinami posiłków, jeść w zróżnicowanych odstępach, czasami mniej, czasami więcej. W końcu taki paleolityczny myśliwy też nie miał zapewnionych 5 posiłków dziennie i do tego musiał się dostosować.

Natomiast aktywność fizyczna powinna naśladować ówczesny (domniemany) tryb życia i łączyć treningi aerobowe o zmiennej intensywności (sprinty, interwały), trening siłowy - tak z ciężarami jak i bez nich, “hiking” (jak to dobrze po polsku oddać? turystyka tu totalnie nie pasuje…), taniec i dużo chodzenia. Oparte to jest na domniemaniach, że tacy myśliwi-zbieracze cały czas się przemieszczali i to pewnie głównie na piechotę, czasami dźwigali ciężary (np. przy budowie obozu albo rąbaniu drewna), czasami wolniej lub szybciej biegali (np. na polowaniu albo na wojnie) i czasami tańczyli (np. po udanych łowach). Można by tu pewnie dorzucić wspinaczkę, parkour, sztuki walki i inne sporty “bojowe” i generalnie to, co może przydać się w naturalnych, nieprzyjaznych warunkach.

I tak się w skrócie przedstawia to nowe podejście. Jak dla mnie ma to nawet sporo sensu, zwłaszcza, że biologia ewolucyjna to super sprawa i tłumaczy wiele z ludzkich zachowań i problemów. No i bardzo odpowiada mi ta proponowana różnorodność (a może to po prostu dlatego, że sam tak zawsze ćwiczyłem i teraz wreszcie jakaś “nauka” to potwierdza, co jest zawsze miłe…).

Jakby ktoś chciał poczytać więcej na ten temat, to polecam wygooglać takie terminy jak paleodiet, hunter-gatherer fitness itp. Ja ze swojej strony postaram się jeszcze coś o tym napisać, bo kwestia jest, sądzę, frapująca.

Na razie!

autorem wykorzystanej fotki jest ElFrentico

8 Responses to “Silny i zdrowy jak… jaskiniowiec, czyli wstęp do paleo-logii.”

  1. cos w tym jest. najbardziej dlugowieczna spolecznosc na ziemi, indianie z niepamietam dokladnie ktorej wioski w andach/peru, zyjacy w surowych warunkach, codziennie zmuszani do pokonywania kilku kilometrow w gorskim terenie, przekraczaja regularnie 100lat zycia, wielu z nich przekraczalo 115lat. malo tego tam 80letnie babcie zasuwaja z galazkami na opal na plecach po gorach i nie jest to u nich nic nadzwyczajnego. wysilek poprawia funkcjonowanie organizmu, ale wygody cywilizacji odbieraja z kolei chec do wysilania sie. samochod, komputer, praca, zycie na siedzaco

  2. No właśnie, bardzo często badania nad społecznościami żyjącymi dzisiaj jako myśliwi-zbieracze (a jest jeszcze kilka takich, choćby w Afryce czy ci Indianie, o których wspominasz) wykazują, że ci ludzie są bardzo sprawni, silni i co najważniejsze - pozbawieni tzw chorób cywilizacyjnych. Co prawda mają swoją działkę “fajnych” rzeczy - pasożyty, urazy i obrażenia, wysoka śmiertelność niemowląt itd., ale coś można by od nich na pewno zapożyczyć. No i trzeba pamiętać, co i jak oni jedzą - nie sądzę, żeby mieli na codzień pod ręką McDonaldy, słodycze i Colę…
    A że siedzący tryb życia jest szkodliwy to oczywiste, jeżeli się pomyśli w jakich warunkach ewoluowali ludzie. Organizm jest “stworzony” do ruchu i aktywności i bez tego się po prostu psuje.

  3. mnie tam jednak najbardziej z tego podoba się uganianie za płcią przeciwną z maczugami ;-)
    ewentualnie w orbicie zainteresowań byłyby też wspólne łowy i zjadanie wątroby pokonanych wrogów :-)

  4. I łupy nasze:-DD

  5. Dla mnie to nie nowość. Ja od małego wierzyłem w to co stare a nawet pradawne. Zawsze gardziłem tymi coca-colami i innymi śmieciami. Od małego ganiałem po drzewach, jadłem pełno owoców itd itp i w sumie moja ideologia w pełni odpowiada temu tekstowi. Najgorsze co może być to sterylne wychowywanie, nie rusz, nie dotykaj, a niestety jak młody organizm nie ma z czymś kontaktu to na starość są choroby, uczulenia itd. Ja robiłem co tylko chciałem i teraz nie choruję, uczuleń też nie mam, zimno mi nie straszne. Cóż cywilizacja.

  6. Eeee tam… mnie to totalnie nie przekonuje… Aktywność fizyczna- zgoda, to z pewnością sprzyjało ich dobrej formie. Jednak jaskiniowcy przez większość życia nie dojadali (nie codziennie trafia się okazja, żeby coś upolować). To nie może sprzyjać prawidłowemu rozwojowi.. Jasne, że nie można obżerać się McDonaldami, ale to co autor proponuje, to skrajność w drugą stronę. Traktuję ten artykuł jako ciekawostkę i w takich kategoriach powinien pozostać…

  7. Organizmy w tym człowieka ewoluuje do takiego stadium w jakim żyje. My jeszcze nie zdążyliśmy dojść do tego w czym żyjemy, bo sami nie nadążamy za techniką.

    Nie tylko fizyczne ale też psychiczne zachowania jak strach, stres, popęd czy agresja wciąż pozostały.

    Reasumująć - j.w. czyli jesteśmy ogolonymi jaskiniowcami w garniturach.

  8. [...] z ludźmi. Nawiązuję tu oczywiście do mojego ostatniego konika, czyli szeroko pojętej “paleo-logii” - opartej na założeniu, że współcześni ludzie dużo bardziej przypominają naszych [...]

Leave a Reply