Na cukrze czy na maśle, czyli - jakie paliwo wybrać?

autor fotki: Montrasio International
Ostatnio zastanawiałem się sporo nad kwestią wpływu odżywiania na trening i wyniki podczas zawodów, czy to czysto biegowych, czy adventure racing. Są to wszystko dyscypliny wytrzymałościowe, a więc wymagające długotrwałej, systematycznej produkcji energii a przy tym wykonywane w strefę niskiej intensywności, za to przez długi czas. Dla wyjaśnienia, przez dyscypliny o wysokiej intensywności rozumiem tu np. sprinty na 100 czy 200 metrów, podnoszenie ciężarów, skok w dal i wzwyż itp. Średnia intensywność to np. sztuki walki, biegi do 5000 m itp. Wszystko co trwa dłużej i dotyczy pokonywania dłuższych dystansów to niska intensywność.
Wśród biegaczy, rajdowców itp. istnieje niepodzielna opinia, iż podstawą odżywiania, dominującym składnikiem odżywczym muszą i powinny być węglowodany. Wniosek ten wynika w sposób prosty z faktu, iż węglowodany (a konkretnie glikogen) są bezpośrednim źródłem energii podczas jakiegokolwiek wysiłku. A zatem: podejmujesz długotrwałe wysiłki – jedz węglowodany. Proste, prawda?
No właśnie nie wiem, czy tak do końca. Kiedy się nad tym zastanowiłem, przyszło mi do głowy kilka uwag.
- Po pierwsze, organizm wybiera różne źródła energii w zależności od rodzaju wysiłku. Bardzo intensywne, krótkotrwałe ćwiczenia napędzane są w całości przez spalanie obecnych w mięśniach zapasów ATP. W miarę wydłużania się wysiłku i spadku jego intensywności (jedno jest nierozerwalnie powiązane z drugim) głównym źródłem energii staje się glikogen zmagazynowany w mięśniach i wątrobie, a kiedy i on się wyczerpie i przy wysiłkach bardzo długotrwałych i mało intensywnych – tłuszcz.
- Po drugie, tłuszcz jest najbardziej kalorycznym spośród wszystkich głównych składników odżywczych. Jeden gram tłuszczu zawiera (średnio) 9 kalorii, podczas gdy gram węglowodanów i białka – tylko 4.
- Przeciętny, szczupły mężczyzna nosi na sobie ilość tłuszczu odpowiadająca ok. 12 % masy ciała. Wyobraźmy sobie takiego przykładowego zawodnika AR. Nazwijmy go Zbyszek. Zbyszek waży 70 kg, z czego 8,4 to tkanka tłuszczowa. W rzeczywistości czyste kwasy tłuszczowe stanowią tylko 87% tej tkanki, a więc 7,3 kilograma lub 7300 gramów. Z poprzedniego punktu wynika, iż taka ilość tłuszczu zawiera w sobie 65 700 kalorii.
- Załóżmy teraz, że Zbyszek postanowił wystartować w biegu maratońskim i przebiegł go w czasie 3:30, biegnąc ze stałą prędkością 5min/km. Jeżeli te wartości wrzucić do internetowego licznika spalonych kalorii, dowiemy się, że ilość energii, jaką Zbyszek spalił podczas maratonu wynosi 3216 kalorii.
- Porównując tę wartość z obliczoną w poprzednim punkcie energią zmagazynowaną w tkance tłuszczowej widzimy jasno, że na samych tylko zapasach tłuszczu mógłby Zbyszek przebiec 20 takich maratonów!
Hmm, bardzo to wszystko zastanawiające. Jeżeli faktycznie tłuszcz jest tak bogaty w energię a do tego nawet szczupli i wytrenowani zawodnicy mają go pod dostatkiem, to dlaczego nie wykorzystuje się go jako paliwa? Skąd bierze się efekt „ściany”, przekleństwo maratończyków i innych długodystansowców? I najważniejsze – co robić, by bardziej efektywnie sięgnąć do swoich własnych zapasów tłuszczu podczas treningów i startów w zawodach? Może da się tę zdolność wytrenować albo wpłynąć na nią zmianami w sposobie odżywiania?
W najbliższym czasie postaram się poszukać odpowiedzi na te pytania, a kiedy (jeżeli) ją znajdę, to nie omieszkam podzielić się z czytelnikami bloga. Tak że jeżeli jesteście ciekawi, zaglądajcie tu od czasu do czasu (albo podłączcie się pod mój kanał RSS, na górze strony).
Na razie!
Filed under: odżywianie, porady
bardzo interesujacy temat, trzymam za slowo, ze za jakis czas go rozwiniesz. nie wiem jak to jest z tymi kanonami zywienia, troche teroii czytam(-lem), ale np. podczas wysilku >8h nie moge nie zjesc czegos normalnego, u mnie to oznacza np. laske kielbachy hehe, ktora jak mi dawno temu tlumaczyl znajomy maratonczyk (mtb), jest niewskazana podczas zawodow. mam swiadomosc, ze wg teorii, ciezkostrawna kielbasa zmusza organizm do wiekszego wysilku - bo obok pompowania tlenu, musi tez rozbijac zlozony pokarm - ale po prostu gdybym jej nie wsunal za jakis czas odlaczyloby mnie “od pradu” i klapa
zastanawiam sie czy nie wynika to z jakiegos szybszego metabolizmu w moim przypadku(?), na tej samej trasie znajomy nic nie je, a ja jem 2-3 razy. ogolnie bazuje glownie na rzeczach slodkich (czekolada etc), ktorymi mozna stos. szybko dostarczac zastrzyki energii, do tego cos w stylu batonow nutrenda (niskobudzetowa wersja maximow)…
Wykorzystywanie tłuszczów jako źródła energii doskonali się poprzez długie biegi o niskiej intensywności (wycieczki biegowe >2h). Stale zabieram się za to, ale coś mi nie wychodzi to długie bieganie…
Znajomy ultras stosuje Dietę Optymalną, kończy setki na bardzo dobrych miejscach i sobie ją strasznie chwali. Jeden z jego argumentów na rzecz DO, który mi się strasznie spodobał to fakt, że jego prowiant na trasę będzie lżejszy niż moje zapasy “węgla”. Problem tylko w tym, że DO wymaga dość rygorystycznego przestrzegania… Co w moim przypadku chyba jest nie do przeskoczenia. Tym nie mniej warto się tematem bliżej zanteresować.
@Sebas - podejrzewam, że to o czym piszesz to efekt zwiększonego zapotrzebowania na białko, które zaczyna sie po jakichś 90 minutach wysiłku. Po prostu nie da się jechać długi czas tylko na węglowodanach, bo organizm zaczyna dosłownie trawić mięśnie, więc trzeba dostarczać mu białka. Przy tym dobrze by było, żeby to białko było w możliwie przyswajalnej postaci bo faktycznie, tak jak piszesz, przy długotrwałym wysiłku nie trawi się zbyt dobrze.
@Kuerti - a co to za Dieta Optymalna? Mógłbyś coś więcej o tym napisać?