Pierwszy rajd przygodowy - z której to strony ugryźć

Ależ jestem nakręcony, ledwo dziś mogłem w robocie wysiedzieć ;-) A dlaczego? Ponieważ właśnie się okazało, że jest duża szansa na utworzenie (nareszcie) porządnego składu AR-owego z moim udziałem! A konkretnie – znalazłem bardzo prawdopodobną kandydatkę (ależ to głupio zabrzmi) na „dziewczynę do składu”. Jak wiadomo, rady przygodowe, zwłaszcza te duże (fajne) mają to do siebie, że bardzo często (praktycznie zawsze) wymagają udziału zawodników obu płci w startującej drużynie, lub też - formułując nieco inaczej - minimum jednej kobiety. Ten wymóg (który skądinąd stanowi o niepowtarzalnej naturze i uroku AR) sprawia, że czasami dość trudno jest skompletować pełny, czteroosobowy zespół, a największą przeszkodą jest właśnie znalezienie odpowiedniej zawodniczki. Z najrozmaitszych przyczyn, nie będę wnikał, czy wrodzonych, czy wyuczonych, większość dziewczyn nie wykazuje entuzjazmu do wielogodzinnego zapieprzania po zimnym, mokrym lesie lub górach, w nocy i jeszcze na głodniaka. I o to też rozbijają się ambicje wielu napaleńców, którzy chcieliby spróbować swoich sił na trasie rajdów, ale nie mogą przekroczyć bariery formalnej – wymaganego składu zespołu..

I ja do niedawna byłem w tej samej sytuacji, ale teraz wiatr się odwrócił. Niedawno poznana koleżanka (tak jak i ja odbywająca tu w Brukseli staż) wyraziła chęć wystartowania na wiosnę w którymś z rajdów organizowanych w naszym pięknym kraju a nawet podjęcia w tym celu stosownego treningu.

A to oznacza, iż są duże szanse, że autor niniejszego bloga znajdzie się najbliższej wiosny na liście startowej imprezy w rodzaju ZHP Nonstop Adventure czy może TNFAT. I tu rodzą się pytania. Mianowicie tak się składa, że do tej pory w czymś takim udziału nie brałem. Moje doświadczenie „napieracza” ogranicza się do imprez czysto pieszych, bez elementu drużynowego (GEZnO, Harpagan itp.). A tu trzeba się liczyć z całą masą nowych czynników. Ale nie wszystko stracone – osobistego doświadczenia nie mam, ale za to mam nieco wiedzy zebranej z różnych źródeł, jak relacje z rajdów, blogi, filmy itd. Na tej podstawie pozwoliłem sobie przygotować szkielet listy niezbędnych elementów, o których każdy początkujący rajdowiec powinien pomyśleć przed swoim pierwszym startem. Lista ułożona jest w hierarchii ważności, poczynając od aspektu, który wydaje mi się najistotniejszy:

 

1. Ekipa

Rajdy są sportem z założenia drużynowym, więc znalezienie odpowiedniego składu jest moim zdaniem najważniejszą, podstawową sprawą, jeśli chce się myśleć o startach na serio. Czasami na różnych forach internetowych widzi się wpisy ludzi, szukających ad hoc partnerów/partnerek do drużyny. Takie łapanki to moim zdaniem ostateczność i powinny być stosowane tylko w ostatecznej desperacji. Nie, drużyna rajdowa musi się znać, przynajmniej z kilku wspólnych treningów, jeżeli nie lepiej. Co za tym przemawia?

  • Wiadomo, kto jest w czym dobry, a co za tym idzie – jak rozłożyć zadania miedzy członków ekipy,
  • Wszyscy znają swoje możliwości i ograniczenia, co zapobiega nieporozumieniom, kłótniom itp. kryzysom wewnętrznym,
  • Łatwiej jest opracować strategię, ułożyć sensowny plan itd.,

 

2. Umiejętności/wiedza

Druga co do ważności kategoria. Rajdy jak żadna inna chyba dyscyplina łączą w sobie różne rodzaje sportu i aktywności a przy tym wymagają podejmowania decyzji w warunkach stresu, zmęczenia, w pospiechu itd.. Dlatego trzeba tu opanować dużo bardzo różnorodnych umiejętności i technik a przy tym umieć je zastosować w ciężkich warunkach. Jakie są te najważniejsze umiejętności napieracza?

  • Nawigacja – co tu dużo mówić, absolutna podstawa. Bez choćby elementarnego obeznania z mapą i kompasem nie ma co myśleć o powodzeniu w rajdach (chyba, że mamy w drużynie świetnego nawigatora i zgadzamy się ślepo za nim podążać, ale taka sytuacja nie zawsze musi się powtórzyć),
  • Rower – obsługa i drobne naprawy. Większość dużych rajdów zawiera odcinki rowerowe, na których nie można nie umieć np. załatać przebitej dętki czy naprawić pękniętego łańcucha (wstyd powiedzieć, ale w tej dziedzinie mam straszne tyły… jacyś chętni do udzielenia kilku lekcji?)
  • Techniki linowe – bardzo częste podczas zadań specjalnych – podchodzenie na linie, zjazdy, tyrolki itp. cuda
  • Wiosłowanie/kajak – wbrew pozorom nie jest to tylko kwestia pary w łapach, trzeba wiedzieć jak sterować, jak trzymać rytm itd.
  • Pływanie – odcinki pływackie są raczej rzadkością na rajdach, ale co jeżeli się przypadkiem trafią? Nie trzeba tu bić rekordów świata, ale jakie-takie opanowanie choćby jednego stylu jest wskazane.
  • Jazda na rolkach – kolejna marginalna konkurencja, ale czasami się trafia a wtedy lepiej umieć przejechać te kilka kilometrów bez wywracania się na każdym zakręcie

3. Przygotowanie fizyczne

Bardzo popularna kategoria i przy tym ta, której napieracze i kandydaci na napieraczy poświęcają mnóstwo uwagi. Czy słusznie? Osobiście, śmiem wątpić. Z tego, co do tej pory widziałem, rajdów nie wygrywają zespoły najlepszych atletów, triatlonistow itd. Raczej robią to drużyny najlepiej zgrane i wykazujące się bezbłędną strategią i umiejętnościami nawigacyjnymi. Oczywiście nie znaczy to, że przygotowanie fizyczne nie jest istotne. Co powinno takie przygotowanie zawierać?

  • Trening wytrzymałościowy – dość oczywista kwestia, prawda? Rajdy to sport par exellance długodystansowy, więc wytrzymałość tlenowa i przygotowanie do długotrwałych wysiłków o niskiej intensywności są tu kluczowe
  • Trening poszczególnych dyscyplin – przystosowanie organizmu (mięśni, ścięgien itd.) do specyficznych rodzajów wysiłku związanych z bieganiem, jazdą na rowerze, trekkingiem itd.
  • Trening siłowy/ogólnorozwojowy – niezbędny by zrównoważyć efekty długotrwałego, jednostajnego treningu w strefie tlenowej, skorygować brak równowagi pomiędzy grupami mięśni, poprawić sprawność ogólną, siłę i odporność na kontuzje
  • Trening “na zewnątrz” – czyli w otoczeniu możliwie podobnym do warunków na rajdzie – w lesie, w górach, w nocy itd.

 

4. Sprzęt

Kategoria moim zdaniem najmniej istotna a jednocześnie chyba najpopularniejsza w rajdowym światku. Nowe modele butów, ciuchow, czołówek, super materiały itd. wydaja się absorbować wielu bardziej niż poprawa formy czy szkolenie nawigacji. Cóż, takie czasy, sprawny marketing potrafi trafić do każdego… Osobiście sadze, ze lista naprawdę niezbędnego wyposażenia nie jest taka znów długa i zawiera

  • Sprzęt do nawigacji – czytaj kompas plus zegarek i coś do zabezpieczenia mapy (mapnik albo po prostu foliowa koszulka A3),
  • Czołówkę + baterie na zmianę,
  • Rower + sprzęt z nim bezpośrednio związany – kask, oświetlenie, zestaw do naprawy drobnych usterek itd.,
  • Ubrania – Dobrane zależnie od warunków atmosferycznych, pory roku i zasobności portfela. Osobiście uważam, ze większość rajdów, zwłaszcza tych w sezonie wiosenno – letnim, można spokojnie ukończyć w trampkach i bawełnianym dresie. Oczywiście w najnowszych Salomonach i oddychających ciuchach będzie to dużo przyjemniejsze, ale tu już wchodzimy w strefę zbytku i luksusuJ.
  • Reszta – zależy od wymagań rajdu. Kajaki, wiosła, rolki, sprzęt wspinaczkowy, mniejsze i większe plecaki, śpiwory, sprzęt biwakowy itd. – można by wyliczać bez końca, ale nie są to rzeczy niezbędnie potrzebne, zwłaszcza na początku kariery rajdowej.

 

Tak się w skrócie przedstawia moja osobista lista najważniejszych aspektów rajdowego przygotowania. W najbliższych miesiącach postaram sie do niej regularnie wracać i sprawdzać, jakie też postępy poczyniłem w każdej z ww. kategorii. Byłbym bardzo zadowolony, mogąc na początku sezonu wiosennego stwierdzić, że zanotowałem nie tylko przyrost formy w bieganiu czy gimnastyce siłowej ;) ale też poprawiłem nieco nawigację, zebrałem do kupy kilka osób chętnych do wspólnych startów, przećwiczyłem techniki linowe, dowiedziałem się trochę więcej o prawidłowym odżywianiu no i – najważniejsze! – nauczyłem się wreszcie jak załatać przebitą dętkę w rowerze :-D.

I tym optymistycznym akcentem…

 

A wy, szanowni czytelnicy? Na co waszym zdaniem powinien zwrócić największą uwagę początkujący adept Adventure Racing? Wszelkie komentarze i wskazówki mile widziane.

 

Pozdrav!

 

jeżeli Ci się spodobało, wrzuć ten wpis na: | | | |

albo dodaj go do Zrób To Sam - sieciowego zbioru poradników

4 Responses to “Pierwszy rajd przygodowy - z której to strony ugryźć”

  1. na pewno warto pocwiczyc biegi/mtb czy ogolnie poruszanie sie w terenie z mapa. w tym roku na nfat na zlej nawigacji na etapie mtb (etap 3) stracilismy ok 1h, na trekingu (etap 5), szukalismy jednego punktu dokladnie 1h20min, bedac od niego o jakies 500m. na nocnym mtb (etap 5) wybierajac niepotrzebnie polecony skrot przez las o zmroku, zaplacilismy znow godzinnym objazdem. nie wspominam juz o biegu na orientacje na gubalowce w nocy, bo to byla naprawde jatka przy kompletnym braku doswiadczenia z takimi konkurencjami. wybiegalismy pewnie o 30% km wiecej niz ekipy dobrze nawigujace ;) , ew. idace w wiekszej grupie. w sumie takie bledy kosztowaly nas z 5h. do “glupich” strat zaliczaja sie tez przepaki, niektorzy nazywaja je ukryta konkurencja, gdzie jesli sie jest dobrze zorganizowanym i konsekwentnym mozna znow zaoszczedzic spokojnie 1-1.5h. teoretycznie niewiele, ale jak sie to zsumuje wszystko robi sie pol doby ;) ps. . byl dobry tekst o nawigacji na napieraj.pl , polecam. co do klejenia przebitej detki, w teren gorski ZAWSZE zabieram ze soba dwie dodatkowe detki , dopiero trzecia guma oznacza klejenie. przy niektorych przebiciach bardzo trudno zlokalizowac dziure (noc, szum rzeki, deszcz etc), na co traci sie sporo czasu. potem z kolei trzeba poswiecic z 3-5min na przyklejenie latki. dla mnie 150g wiecej w plecaku na rowerze nie jest problemem, bo wiem, ze przy 2 zlapanych gumach mozna czasem uzyskac 40min przewagi. w kwestii skuwania lancucha, moge ci cos niecos podpowiedziec

  2. Poza uwagami Sebasa dodałbym jeszcze coś co nazwać można przygotowaniem mentalnym. Czyli po prostu mocna psycha. To moim zdaniem najważniejsza rzecz. Na rajdzie zawsze przyjdzie moment, że będzie kiepsko, bez mocnej psychy możemy tego nie przetrwać (polecam moje relacje z TNFAT i Harpa żeby zobaczyć jak się własnie “kładzie” na takich elementach :P).

    Co do ubrań, to nie do końca się zgodzę. W skrajnie trudnych warunkach (a przecież o takie nie trudno na rajdach) bawełniany dres czy źle dobrane buty mogą nas wykluczyć z dalszej rywalizacji. Nie trzeba zaraz ubierać się od stóp do głów w Salomona czy TNFa, ale tańsze techniczne zamienniki wskazane.

    Konrad, a oprócz tej dziewczyny (mam nadzieje, że już coś trenuje? Bo jeśli nie to cieżko będzie ją przygotować do TNFAT na masters jeśli nie odznacza się talentem, bo chęci to czasem za mało..) masz resztę teamu? Tak sobie pomyślałem, że można by się zgadać na jakieś zawody i wystawić blogowy team ;). Może jakaś forma reklamy rajdowej blogosfery? Co Wy na to?

    PS. Dostałeś mojego mejla? Jeśli odpowiedziałeś to nic nie dostałem. Może spróbuj na ten, który podaje przy komentarzu. Jeśli nie dostałeś to podeśle jeszcze raz.

  3. cześć

    @Sebas - w zupełności się z tobą zgadzam w kwestii nawigacji. Dobry nawigator przegoni sprawnego, ale nieobytego z mapa biegacza w 9/10 przypadkach.
    Thx za porady rowerowe. Może byś sie skusił na jakiś wpis gościnny u mnie na temat kwestii technicznych związanych z MTB na rajdach;-)?

    @Kuerti - Fakt, mocna psycha to podstawa. Zwłaszcza, że zmęczenie, głód, brak snu itd. potrafią skutecznie zniechęcić do wszelkiej rywalizacji:-).
    A co do ciuchów, to jasne, że fachowe ubrania się przydają. Myślę tylko, że są nieco przereklamowane. Chyba, że chodzi o rajdy, gdzie trzeba liczyć się z warunkami zimowymi, jak BWC, TNFAT (etap tatrzański) czy choćby Mocna Masakra - tam dobre ubrania to sprawa krytyczna.
    A co do mojego składu, to jest on dość płynny, więc pomysł wspólnego startu nie jest taki zły. Jeszcze o tym pogadamy, ok?

  4. Konrad, cos moge skrobnac, choc nie ukrywam, ze akurat doswiadczenie rajdowe mam b.b.skromne. raptem 3 starty, ten sezon praktycznie przepadl po kontuzji. cale mountain bikowe doswiadczenie sprowadza sie u mnie do beskidzkich wypadow, ktore w jakims stopniu sa treningiem. wieksze doswiadczenia posiadam w materii natury technicznej sprzetu. w razie czego pisz na maila ;)

Leave a Reply