The Last Desert - sposób na zimową depresję?
Przeglądając ostatnio blogi trafiłem na informację o ciekawym wydarzeniu, które powinno przypaść do gustu wszystkim miłośnikom ekstremalnych wyryp, biegów przełajowych, dzikiej przyrody i mocnych wrażeń (i niskich temperatur). Mianowicie właśnie na dniach rozpoczął się ultramaraton o nazwie The Last Desert. Jest to ostatni z serii czterech ultramaratonów pokonujących najbardziej nieprzyjazne i niedostępne pustynie na Ziemi. Organizatorom przyświecała idea zorganizowania serii wyścigów w czterech odmiennych typach klimatu pustynnego: subtropikalnym, chłodnych wybrzeży, zimnym i polarnym. Wyścigi odbywają się na największych pustyniach z każdego rodzaju (Sahara, Gobi, Atakama i Antarktyka). Jako że właśnie teraz zaczyna się ta polarna impreza, garść informacji na jej temat:
· Miejsce: Półwysep Antarktyczny i przylegające wyspy
· Czas: 21 listopada – 1 grudnia
· Dystans: 250 km
· Schemat: siedem dni, sześć etapów, noce między etapami spędza się na statku,
· Wymagania: żeby wziąć udział, trzeba ukończyć trzy pozostałe imprezy w serii Czterech Pustyń: Sahara Race, Gobi March i Atacama Crossing (to musi być coś strasznego, Atacama to najbardziej wredna pustynia na Ziemi)
· Ciekawostki po drodze: polarne stacje badawcze, kolonie pingwinów, góry lodowe, czynny wulkan,
· Stacje odpoczynkowe, noclegi oraz pewna ilość jedzenia i transport sprzętu zapewnione przez organizatorów, ale każdy z uczestników musi mieć przy sobie odpowiedni sprzęt, ubrania i wyposażenie,
· Wpisowe: 2900$ od osoby za każdy z rajdów z osobna
I jak wam się podoba? Idealna imprezka na pozbycie się zimowej deprechy, co? Zauważcie, że Antarktyka jest po drugiej stronie, więc o tej porze roku dzień trwa tam pewnie z 22 godziny, więc przynajmniej Słońca by nie zabrakło. Wpisowe wydaje się dość wysokie, oględnie mówiąc, ale w końcu za każdy podobny event się płaci a im lokacja jest bardziej egzotyczna i niedostępna, tym cena będzie wyższa. Osobiście, jeżeli będę kiedyś miał zbędne 2900 baksów i kilka tygodni wolnego czasu to może i się zastanowię nad udziałem w Czterech Pustyniach. Zawsze to dobry sposób na zwiedzenie kawałka świata. Chociaż jakiś głosik we mnie zawsze się zastanawia, czy nie lepiej by było po prostu zrobić coś takiego na własną rękę…
A gdyby ktoś był ciekaw jak też przebiega tegoroczna edycja The Last Desert to najlepszym miejscem będzie pewnie sekcja Breaking News na oficjalnej stronie imprezy.
Filed under: ekstrema, ultrarunning, wyszperane w Necie