Mania ćwiczeń fizycznych ogarnia powoli wszystkie wysoko rozwinięte kraje i społeczeństwa, w tym również Polskę (tak, wbrew pozorom należymy jednak do tych wyżej rozwiniętych państw…). To, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu (nie mówiąc o kilkaset) byłoby uznane za idiotyczną stratę czasu, teraz staje się wręcz obowiązkiem a w niektórych przypadkach – ważnym wyróżnikiem społecznym. W sumie nie ma w tym nic złego – siedzący tryb życia połączony z super-kaloryczną dietą stworzył warunki nieznane i na dłuższa metę szkodliwe dla ludzkiego organizmu, o czym świadczą doskonale statystyki pokazujące lawinowy rozwój otyłości, cukrzycy, miażdżycy itd. Ruch i wysiłek fizyczny jest dla ludzi stanem naturalnym, zgodnym z warunkami w jakich nasz gatunek wyewoluował, więc pozbawianie się go prowadzi (przynajmniej w krótszej perspektywie) do samych nieszczęść (w dłuższej może prowadzić do powstania nowego typu człowieka – przystosowanego do życia w samochodzie i za ekranem komputera, ale ja bym na to zbyt szybko nie liczył…). W zasadzie należałoby więc przyklasnąć wszystkim, którzy z własnej woli męczą się na siłowniach, salach do aerobiku itd. i uznać ich za przykład dla reszty (coraz grubszego i mniej sprawnego) społeczeństwa).
Jednak czy na pewno tak jest? Po uważnym przyjrzeniu się kwestii można zauważyć, że istnieje pewien podział dotyczący kultury fizycznej (zapomniane wyrażenie, co?) i sportu. Otóż wyraźnie widać różnice między „sportowcami”, kojarzonymi zazwyczaj z nadludzkimi osiągnięciami, wielką kasą i cyklicznymi spektaklami w TV oraz tzw. „zwykłymi ludźmi”. Propaganda medialna istniejąca wokół sportu przyczynia się do zaistnienia sytuacji, w której wiele osób stroni od aktywności fizycznej, uważając ją za coś dobrego tylko dla cyborgów – atletów z Igrzysk Olimpijskich itp. zaś inni usiłują naśladować w swoim postępowaniu trening takich właśnie profesjonalnych sportowców (łącznie z ich odżywkami i kostiumami
), chociaż z zawodowym sportem nie mają wiele wspólnego. Jasnym jest, że obie te postawy są w gruncie rzeczy nierozsądne i szkodliwe – pierwsza bowiem pozbawia ludzi ruchu w ogóle i skazuje ich na gnicie w domowym fotelu i powolną utratę sprawności, zaś druga prowadzi prędzej czy później do przetrenowania, wycieńczenia i kontuzji.
Nie jest to koniec problemów związanych z dzisiejszym pojmowaniem sportu i aktywności fizycznej. Otóż od lat 80-ych rozpowszechniły się dwa obowiązujące modele „popularnej” kultury fizycznej. Pierwszy z nich związany jest z treningiem aerobowym, a w szczególności bieganiem (zwanym niekiedy „joggingiem”), zaś drugi – z szeroką pojętą kulturystyką („bodybuilding”). Wokół obu istnieje rozdęta do gigantycznych rozmiarów otoczka propagandowo – komercyjna, każdy posiada też grupę nieprzejednanych „wyznawców”. Osobiście jestem dość krytyczny wobec obu tych modeli i wydaje mi się, że żaden z nich nie nadaje się w pełni dla człowieka, który chce ćwiczyć dla utrzymania tzw. ogólnej sprawności, zdrowia i dobrej formy. Bierze się to jak sądzę z faktu, iż tak naprawdę ani w bieganiu ani w kulturystyce o zdrowie i sprawność wcale nie chodzi a ich ogromna popularność bierze się z marketingu i reklamy, rozpowszechnianych przez „fachowe” czasopisma, za którymi kryją się najczęściej firmy sportowe i farmaceutyczne zainteresowane sprzedażą sprzętu, ciuchów, odżywek, wspomagaczy itd. A tzw. zwykli ludzie kupują tę propagandę i ślepo naśladują to, co wciskają im kolorowe pisemka w stylu „Muscle & Fitness” czy „Men’s Health” nie zastanawiając się nad konsekwencjami ani tez nad tym, co by tak naprawdę chcieli poprzez trening osiągnąć.
Moim zdaniem taki stan rzeczy grozi zabrnięciem w ślepą uliczkę i służy tylko nabijaniu kabzy rozmaitym cwaniakom. W następnych kilku postach postaram się po kolei wyłożyć moje obserwacje i zastrzeżenia na temat obu dominujących modeli i przedstawić własny pogląd na to, jak zwykły człowiek (używam tu tego zwrotu wyłącznie w sensie „nie sportowiec-specjalista”) powinien trenować i dbać o formę jeżeli chce osiągnąć jak najlepsze skutki w możliwie krótkim czasie i minimalnym nakładem finansowym.
tymczasem!
jeżeli Ci się spodobało, wrzuć ten wpis na:
|
|
|
| 
albo dodaj go do Zrób To Sam – sieciowego zbioru poradników
Zamieszczony w: porady, przemyślenia, sprawnośc ogólna
Men’s Health jest fajny
Kupuje go czasem, poprawia humor szokującymi tytułami “super-hiper-ekstra brzuch w 2 dni” i dziesiątkami wyników badań doktorów z Ameryki
.