Blog Action Day - napieranie a środowisko

Zainspirowany przez Kubę Zwolińskiego postanowiłem włączyć się do ogólnoświatowej akcji Blog Action Day i skrobnąć coś na temat związany ze środowiskiem. Sprawa bardzo mi bliska z uwagi na wykształcenie, zainteresowania a także (być może) przyszłą karierę.

Spora część moich pasji i zainteresowań ma bezpośredni związek z przyrodą, która jest niejako ich areną – ciężko wyobrazić sobie turystykę górską, rajdy przygodowe czy biegi na orientację odbywające się np. w hali sportowej, prawda? Są co prawda wyjątki, jak angielski Rat Race rozgrywający się wyłącznie w miastach (super pomysł swoją drogą, ciekawe kto pierwszy zrobi taki rajd w Polsce?) ale stanowią znikomy ułamek ogólnej “masy” rajdowej. W porównaniu z innymi formami turystyki i wypoczynku (zwłaszcza masowymi) rajdy i różne formy turystyki “kwalifikowanej” maja opinię niezwykle przyjaznych środowisku. Jak z tym jest naprawdę? Weźmy jako przykład grupkę “kwalifikowanych” turystów z Europy wybierających się na dwutygodniowy trekking w jakiś daleki i dziki rejon, dajmy na to w Sajany na Syberii. W jaki sposób taka grupa i ich wyjazd wpływa na środowisko i zasoby naturalne?

1. Dojazd i powrót. Wiele zależy tu od środka transportu – można wybrać względnie nieinwazyjny sposób podróżowania taki jak pociąg. Czasami jednak, zwłaszcza, gdy grupie zależy na czasie, korzystniejszą opcją jest samolot, który jednak ma opinię wyjątkowo nieprzyjaznego dla środowiska.

2. Sprzęt i ubranie. W dzisiejszych czasach powszechne stały się ciuchy turystyczne zrobione z superzaawansowanych tworzyw sztucznych, jak polary, wszelkie – texy, softshelle itd.. Są one oczywiście niezwykle użyteczne, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że robi się je nie z czego innego ale z ropy naftowej i w gruncie rzeczy są to takie same tworzywa sztuczne jak np. plastikowe reklamówki a co za tym idzie – stanowią potencjalny odpad, którego bardzo ciężko jest się pozbyć czy też zrecyklingować. A światowa produkcja i sprzedaż technicznych ciuchów kwitnie, napędzana właśnie przez boom na aktywną turystykę i sporty outdoorowe…

3. Pobyt na miejscu. Temat rzeka, jednak z własnego doświadczenia mogę napisać o takich powszechnych zwyczajach jak: palenie ognisk na miejscowym drewnie (czasem trzy razy dziennie), kąpanie się i pranie rzeczy z użyciem mydeł, proszków itd. w lokalnych strumieniach i jeziorach, palenie plastikowych i foliowych odpadów w ogniskach itd. Nie mówiąc już o zwykłym śmieceniu i znaczeniu swojego szlaku celofanami po batonikach, zupkach chińskich itd.. Wszystko to są zachowania, które ciężko nazwać przyjaznymi dla środowiska.

Jak widać, nawet bardzo aktywne i “niszowe” formy turystyki nie są tak przyjazne dla środowiska jak by się wydawało. Tylko, co z tego wynika? Wydaje się, iż głównym powodem, dla którego te formy spędzania wolnego czasu cieszą się tak pozytywną opinią jest właśnie fakt ich niszowości. Jeżeli w jakieś odlegle, dzikie góry przyjeżdża kilkadziesiąt osób rocznie, to choćby nie wiem jak śmiecili, nie dadzą rady naruszyć tamtejszych ekosystemów na większą skalę. Ale gdyby nagle zwiększyć tę liczbę do, powiedzmy, stu tysięcy? Katastrofa ekologiczna jak w banku. Z tego smutny wniosek że, jeżeli niszowe formy turystyki maja pozostać przyjazne środowisku, to powinny pozostać właśnie niszowe… Tylko czy ktoś ma prawo zabronić innemu człowiekowi spędzania czasu w wybrany przez siebie sposób w imię jakichś mglistych zasad “ochrony przyrody”? Sadzę, że nie.

Inny (też smutny) wniosek, który przychodzi mi do głowy jest taki, że nawet gdyby każdy turysta czy napieracz indywidualnie zachowywał się jak wzorowy “ochroniarz przyrody” to i tak nie może nic poradzić na to, że przemieszczając się z miejsca na miejsce, kupując turystyczne ciuchy i sprzęt, zaopatrując się w jedzenie na wyprawę bezpośrednio wspiera takie gałęzie przemysłu jak masowy transport, rolnictwo czy produkcja tworzyw sztucznych, które raczej szkodzą środowisku niż mu pomagają…

Całkiem pesymistyczny obraz się z tego wyłania, nie uważacie? Osobiście mam kilka przemyśleń na temat jak można by tę sytuację poprawić a przynajmniej uczynić znośniejszą, ale to temat na inny wpis. A wy, szanowni Czytelnicy? Co sądzicie? Czy niszowe zabawy takie jak rajdy przygodowe czy kwalifikowana turystyka różnią się w sposób zasadniczy (jakościowy) od typowego przemysłu turystycznego, czy też różnica jest tylko w ilości uczestników?

jeżeli Ci się spodobało, wrzuć ten wpis na: | | | |

5 Responses to “Blog Action Day - napieranie a środowisko”

  1. wydaje mi się, że rajdy przygodowe często wręcz bardziej szkodzą przyrodzie niż masowe formy turystyki. dlaczego? otóż dlatego, że np.: zwierzaki unikają miejsc, w ktorych wiedzą, że jest pełno ludzi. a co ma zrobić taki zwierzak jeśli nagle w środku nocy, albo co gorsza, w trakcie smakowitego obiadku, wyskoczu mu z za krzaka grupa łojantów biegnąca na azymut przez las? czy wróc drugi raz w to samo miejsce (znaczy się zwierzak), a jeśli tak to za ile i jakie będą konsekwencje dla niego stresu związanego z całą tą sytuacją? z drugiej strony, nie sposób się nie zgodzić, że niszowa (w opozycji do masowej) turystyka wyrządza też “niszowe” szkody.. temat do dalszej dyskusji jak znalazł :)

  2. znaczy się, to pisałem ja - gorgan :) swoją szosą, to dobra robota z artykułem o martwym ciągu!

  3. Hmmm, co do tej sytuacji kiedy napierajaca ekipa zaskakuje zwierzaka nad obiadkiem, to wiele zalezy od tego, jaki to zwierzak. Bo jezeli np. bedzie to mis albo ktorys duzy kotek (na jakims egzotycznym rajdzie), to raczej napieracze beda mieli klopot. Taka mala zemsta natury;-). Sorry za brak polskich czcionek, ale pisze z niepolskiej klawiatury :-(

  4. does anyone knows if there is any other information about this subject in other languages?

  5. Hi
    Can you clarify what you want to learn more about? Are you asking about the Blog Action Day thing or the impact of adventure racing on environment?

    cheers

Leave a Reply